Podświadomość jest innym stanem umysłu, niż świadomość. Zadaniem podświadomości jest kierowanie mechanizmami ciała za pomocą mózgu. Podświadomość jest też określana jako bank przechowujący wszystkie doświadczenia. Jako źródło wyobraźni i twórczości. Nie zna pojęć dobra i zła, słuszne i niesłuszne. Podświadomość nigdy nie zapomina tego, co kiedykolwiek się nam przytrafiło. Koduje nawet to, czego tylko w niewielkim stopniu jesteśmy świadomi. Może ona też nas niekiedy karać za czyny, jakich się dopuściliśmy, jeżeli będzie w nas pragnienie poniesienia tej kary. Jednym z jej zadań jest również chronienie nas przed ewentualnymi niebezpieczeństwami.
Ale czy naprawdę nas chroni? Ostatnio zauważyłam w swoim życiu bardzo niepokojące zjawisko: kiedy bardzo mi na czymś zależy, to się nie spełnia, często nawet staje sie wręcz odwrotnie. Parę dni temu pisaliśmy sprawdzian. Wydawało mi się, że poszedł mi bardzo dobrze, żeby nie powiedzieć rewelacyjnie! Każdemu mówiłam, że dostanę piątkę, co najwyżej czwórę za jakieś tępe błędy. Po prostu była przekonana, że dostanę taką ocenę. Gdy pani rozdawała sprawdziany, jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam: dst. Po prostu szok! Nie mogłam w to uwierzyć. Jest jeszcze pewna historia, gdzie też byłam czegoś bardzo pewna i niestety wszystko poszło w przeciwnym kierunku. Ale to może innym razem opowiem. Zawsze obiecuję sobie, że nie będę niczego oczekiwać od życia. Nawet tej głupiej oceny! Ale gdy czuję, że naprawdę sprawdzian poszedł mi dobrze, wtedy znów wszystkim o tym mówię i krąg się zatacza. Nie wiem na czym to polega. Po prostu tak chyba jest i tyle. Ale dlaczego? Skąd to się bierze? Właśnie to się nie sprawdza, na czym nam najbardziej zależy. Zawsze... No może prawie zawsze, bo kiedyś bardzo chciałam mieć rolki i w końcu je dostałam, bardzo chciałam dostać się do LO2 i się dostałam, bardzo... Więc o co tutaj chodzi? Może jest pewna granica "chcienia ". Gdy ją przekroczymy, wtedy to się spełni nasze pragnienie. Ale gdy nie będziemy bardzo bardzo tego pragnąć, wtedy wszystko pójdzie nie tak...może to na tym polega? Dlatego jak zawsze obiecam sobie, że nie będę rozmawiała o tym, czego chcę i czego oczekuję, po prostu nie chcę się znów rozczarować, jak to miało miejsce już wiele razy w moim jakże burzliwym życiu...
3 komentarze:
... kiedyś gdzies przeczytalam w takiej bardz mądrej książeczce, że to czego tak bardzo pragniemy, do czego dążymy... nieumyslnie niszczy sie, a pytanie teraz dlaczego? bo otóż my to niszczymy, tymi własnie pragnieniami... dlatego doszłam do wniosku że nie warto, najlepiej to iść prosto przed siebie i niczego nie oczekiwać... bo przeciez to co ma cię spotkac, predzej czy później napewno spotka...od losu i jego jakże skomplikowanego działania nie da się uciec... przed wieloma inni rzeczami też nie da się uciec... człowiek pragnie ucieczki ale dobrze wie, że to nic nie da....
alem się rozpisała... ech mogłabym jeszcze dopisac pare linijek, ale.. ech...
wpadnij do mnie.. :)
no i tak z innej beczki, niech sie kurczak cieszy że ma hasło :P
pozdrawiam :*
Taaak... :/ do tego można dodać bardzo podobną historie... Po sprawdzianie z biblii miałem pewność, że czwóreczka jest jak w banku ;D wyluzowany jak pani oddaje sprawdziany... a tu co? Sztachete dostałem. O co chodzi.
No ale tak wracając bardziej do tematu to tak czasem jest, że sobie coś zaplanuje, dąże do tego a tu małe potknięcie i wszystko sie sypie.
Czasem nawet lepiej podejść do czegoś na luzie, bo jak coś nie wyjdzie to nie będzie się tego tak, żałować jak gdyby sie w to tak strasznie wierzyło.
Ogólnie to ja sobie przyjmuje taką zasade: niech coś będzie choc troche dobrze, a jak będzie lepiej to za******* :P
Masz rację Stasiu...
ostatnio mam lekkiego doła spowodowanego pogodą, myśleniem itd.itp. Doszłam do wniosku, że gdy się za dużo myśli, to można popaść w "ruinę psychiczną". Ale ja lubię myśleć...
Prześlij komentarz