piątek, 22 stycznia 2010

znalezione

Pesymista powie, że szklanka jest do połowy pusta, a optymista, że do połowy pełna. Wiecie, co ja o tym myślę? Że ta szklanka nie jest w połowie ani pełna, ani pusta, tylko że to jest zła szklanka. Wyraźnie za duża. Takie jest moje zdanie. - Tutaj jak zwykle zawiesiła głos, żeby dotarł do nas sens jej słów, po czym ciągnęła: - A wiecie, o czym to świadczy? Że jestem pragmatykiem! To znaczy osobą o praktycznym, zdroworozsądkowym podejściu do życia. Takich ludzi nazywa się pragmatykami i ja właśnie taka jestem, do problemów życiowych podchodzę praktycznie. Więc jeśli nie wiecie, czy wasza szklanka jest w połowie pusta, czy w połowie pełna, może lepiej się zastanówcie, czy po prostu nie jest ona za duża. Rozumiecie, do czego zmierzam? Nie chodzi o to, co myślicie o swojej szklance, ale o to, co z nią zrobicie. Powtarzam, że powinnyście ruszyć tyłek z miejsca i wziąć sobie inną szklankę! I zawsze pamiętajcie: odpowiedź to tylko zwykłe słowo. Rozumiecie? Drzwi do sukcesu są oznaczone nalepką z napisem: PCHAĆ! Nie da się zostawić odcisków swoich stóp w piasku czasu, jeśli się nie nosi obuwia roboczego.

so stop thinking!

sobota, 9 stycznia 2010

Namówione

Obecnie słucham radosnej muzyki. Takiej, przy której chce się tańczyć, robić dziwne i śmieszne pozy, przy której buzia sama się śmieje. Dzisiaj wznoszę się na wyżyny. Mimo tego, że pada śnieg. Mimo upadków i wypadków. Mimo tego, że chodziłam rozmazana po mieście. Zmarzłam, śnieg zasypał mnie aż po kolana. Ale nie myślałam już o tym jako o czymś złym czy irytującym. Szłam dalej. Ostatnio nie muszę już nosić mp3 i słuchać muzyki bez przerwy. Teraz znajduję radość we wszystkim. No, może prawie we wszystkim.
A wszystko zaczęło się kilka dni temu, kiedy zrobiłam coś, na co normalnie chyba nie byłoby mnie stać. I jestem szczęśliwa, że zdobyłam się na to. Mimo tego, iż chciałabym być bardziej spontaniczna, tym razem postanowiłam przekonać się, czy moja silna wolna wygra.
Na początku liceum, a być może w trakcie I klasy, znalazłam sobie bratnią duszę. Człowieka, który roztaczał wokół mnie pozytywny nastrój, od którego czuć było optymizm, radość życia i niespożytą ilość energii. Do takich ludzi mnie ciągnie. Lubię z nimi przebywać i robię to zupełnie nieświadomie. To był taki Kumpel przez duże K.
Niestety, wszystko co dobre, kiedyś się kończy. A co gorsza, może się źle skończyć. Nawet nie uchwyciłam momentu, kiedy cała nasza przyjaźń posypała się niczym słynny domek z kart. Nie byłoby tak źle, gdybyśmy po prostu siebie unikali. Stało się gorzej. Przepadła ta Osoba, która dla mnie była i jest Kimś wyjątkowym. I tak do połowy trzeciej klasy. Potem coś się stało, coś się wydarzyło. Do dziś nie mam pojęcia co to było, ale po prostu zaczęliśmy się do siebie odzywać. Nie było tak jak na początku.Po prostu koledzy z klasy. Potem wakacje. A potem było już tylko lepiej. Odkąd mieszkamy na jednej ulicy we wrocławiu, jest tak, jak nigdy wcześniej nie było. Spotykamy się tutaj częściej niż przez całe 3 lata liceum. Praktycznie połowa mojej klasy mieszka teraz we wrocławiu, a to z Nim się spotykam najczęściej.
O północy wziąć butelkę wódki, wypić, wypalić kilka fajek, powspominać stare czasy, pośmiać się z głupich i żenujących sytuacji, które miały miejsce na angielskim, pospowiadać się i wiedzieć, że nic nie wyjdzie poza nasz krąg. Bezcenne.
Pomijając to, że czasem każdy ma gorsze momenty to wiem, że zawsze, o każdej porze mogę zadzwonić i zapytać, bo wiem, że nigdy mi nie odmówi: "Haupa, masz czas?"

piątek, 8 stycznia 2010

To już nie będzie "Spotted!", bo nie zostało ZAUWAŻONE.
Jedyne co mogę powiedzieć to to, że mam burdel.
Burdel na łóżku.
Burdel na biurku.
Burdel w szafie.
To mnie nie martwi, bo jest do zrobienia w ciągu 15 minut. I będzie pięknie.

Przeraża mnie tylko to, że burdel mam również w umyśle. I to będzie ciężkie do ogarnięcia. Chciałabym w końcu gdzieś wyjść, zrobić coś ciekawego i przeżyć coś nowego... Cały czas ten sam schemat. Boję się tego i powoli zaczynam się gubić. Kręcę się w kółko i nie potrafię uchwycić się liny. A może ta lina jest tylko wyimaginowana? Obym tylko za niedługo nie potrzebowała koła ratunkowego.

czwartek, 7 stycznia 2010

Spotted!

Mówią, że musisz pocałować wiele żab, żeby znaleźć sobie księcia. Ale w tym mieście wszyscy uważają, że są monarchami. A żaby nie mają szans.

zerżnięte

środa, 6 stycznia 2010

Spotted!

Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.

Fryderyk Nietzsche

piątek, 1 stycznia 2010

Spotted!

Niby to kobiety chcą za wszelką cenę zdobyć Tego Księcia z Bajki. A gdy już się taki znajdzie, okazuje się, że wcale nie jest Księciem, tylko biednym rycerzykiem z zardzewiałą zbroją...