zmiana, którą zauważyłam, nastąpiła nie tak dawno temu. nie miała konkretnej daty ani miejsca. po prostu. stało się.
i właśnie na tym chyba polega cały urok zmian jakich doświadczamy. nie wiemy kiedy ona nastąpi. bo że nastąpi to pewne. ale nie warto tracić czasu i energii, żeby uchwycić ten moment. bo wtedy okazuje się, że to, na co czekamy, albo na co wydaje nam się że czekamy, oddala się jeszcze bardziej.
Potrzebowałam sporo czasu, żeby pogodzić się z tym co się stało. a i tak jeszcze nie do końca mi się udało. dalej czasem zachowuję się, jakby coś miało się zmienić. Czas to Magia. nieodgadniona zagadka. chciałabym, żeby dało się ją rozwiązać, ale chyba na tym polega jej potęga i moc.
umiem czytać. więc czemu czasem mam kłopot z czytaniem i zrozumieniem znaków, które w pewnych momentach po prostu stają mi na drodze. potykam się o nie, ale wstaję, otrzepuję się i idę dalej. a może gdybym podniosła tę zmiętą kartkę i przeczytała "nie idź tam! skręć w prawo", byłabym teraz w innym miejscu? czasem chciałabym mieć inny plan. zapominam o tym, że mój Plan już istnieje. następna zagadka: czy mogę wpłynąć na jego bieg?