Love, Liebe, passione, amor, amour, любовь...wszystkie te słowa znaczą jedno: miłość. To słowo tak rzadko ostatnimi czasy używane. Dlaczego? Może z nienawiści, wstydu, nieśmiałości...są tysiące powodów, dlaczego tego słowa nie używamy w codziennym życiu. 2 dni temu był Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zmarłych. Gdy byłam na cmentarzu, uświadomiłam sobie, ile dla mnie znaczyły te osoby, na których grobach postawiłam świeczkę. Te osoby odeszły mniej lub bardziej nagle. Szczególnie jedna osoba odeszła bardzo nagle. Nie była to starsza osoba, w wieku średnim, ale odznaczała się wyjątkową żywością, spontanicznością, poczuciem humoru i czym jeszcze można. Miała swój udział m.in. w dożynkach, festynach i różnych imprezach, ofiarowując na nie to, co miała najlepsze: ciasta. Tak, te ciasta będę wspominać do końca życia. Pamiętam, że jedno z jej nieocenionych ciast dostałam na Komunię. Był to tort. Ale jaki tort! Już nigdy więcej tak dobrego nie jadłam. I jeść na pewno już nie będę. Zmarła na skutek ataku duszności, na który cierpiała już od dłuższego czasu, chociaż nigdy nie chciała pójść do szpitala na dłuższą wizytę niż to było konieczne. Po prostu nie miała na to czasu. Zawsze było coś pilniejszego: następne zamówienie na ciasta, festyn, ktoś potrzebował rady, pocieszenia. Żałuję, że nie powiedziałam tej osobie, ile dla mnie znaczyła. Teraz jest już za późno. Mogę co najwyżej postawić świeczkę na Jej grobie i pomodlić sie za Jej duszę.
Do dzisiaj jeszcze żałuję i będę jeszcze długo żałować, że nie powiedziałam pewnej osobie, że była (jest) bardzo ważna w moim życiu i nauczyła mnie kochać. Tak po prostu. Może to była szczenięca miłość, ale ta pierwsza i wyjątkowa. Nigdy o niej nie zapomnę. Na szczęście ta osoba wyjechała z mojego miasta. Gdyby tutaj mieszkała, to codziennie przypominałyby mi się te cudowne chwile i wspomnienia. Walczę z tym, ale ten, kto przeżył pierwszą nieszczęśliwą miłość wie, że tego się nie da zapomnieć. Można co najwyżej pogodzić sie z okrutnym losem.
Chociaż z drugiej strony nie powinniśmy mówić "kocham" gdy tak nie jest, tylko po to, aby tej drugiej osobie sprawić przyjemność. To nie na tym przecież polega. Chociaż każdy chciałby usłyszeć to słowo od osoby, na której mu zależy...
5 komentarzy:
siemka Agniesia! bardzo mnie ten tekst wzruszył..zwłaszcza ten ostatni akapit, przypomniałaś mi o czym...znaczy sie o kimś... ale dobra, to nieważne...
zapraszam na swojego fbl, tam tez mozesz poczytac o róznym podejściu do rzeczywistości... :) nie zawsze tej wspaniałej, częściej ponurej...
hasełko dostaniesz, jak ładnie poprosisz :P tymczasem pozdrawiam :*
a ja znam hasełko ;D
i znowu ktoś mnie uprzedził (czyt. Evelka) ostatni akapit świetny ^^
Mhm.. tak piękne słowo a jakby się zacierało gdzieś w czasie naszej wędrówki przez życie. Nie powinno, ale póki są ludzie dla których to słowo, to uczucie coś znaczy - będzie trwać :)
Ładnie piszesz Agniesiu :)
Pozdrawiam ;*
hehe dziękuję Madziu za słowa pochwały:P Kto wie, może kiedyś coś napiszę...?
Nio to ja tez postanowiłam coś tu wyskrobac do Ciebie..;] Nio i piwrwsze co to bedzie pochwała...;] piekny tekst...;]pisany życiem...ech często tak jest że ktoś odchodzi niespodziewanie...i nawet nie zdążymy go pożegać...w tym roku odszeszła jedna osoba w moim wieku...było to przed wakacjami...najgorsze jest to że strasznie chciałam ta osobe poznac a nie zdążyłam...jedyne co mogłam zrobić to położyc białą róże na grobie i zapalić znicz...:( ech... A co do pierwszej miłości...nieszczęsliwej miłości...szczeniecej miłości...hmmm chyba ona jest pierwszym i najważniejszym etapem umiejetności kochania...tego się nie zapomina..;]
ulala sorry że sie tak rozpisałam...:* bużka
Prześlij komentarz