Ostatnio nic nie pisałam, bo szukałam natchnienia i weny. Tytuł obecnego posta pasuje idealnie do mojego obecnego uczucia i tego, co się teraz dzieje w moim życiu. Światło kojarzy się ludziom z czymś dobrym, jasnym, tym, czego sie szuka i do czego sie dąży. Ale światełko, o jakim myślę, jest celem, do którego dążę lub raczej czymś takim, dzięki czemu chcę dążyć do czegoś. Ostatnio zdarzyło sie coś, co sprawiło, że nagle świat wydał mi się piękny, że nagle wszystko nabrało sensu. Nawet ten deszcz sprawia, że się uśmiecham, bo wiem, że dzięki temu deszczowi kwiaty się odrodzą. Nawet kolejna jedynka ma sens, bo wiem, że następnym razem będzie lepiej i mam motywację. Wszystko, co mnie otacza nagle zyskało znaczenie. Co sprawiło, że się uśmiecham, gdy codziennie rano otwieram oczy? Dlaczego czuję nagłą radość, gdy zaświeci słońce? Co sie stało takiego, że nawet wtedy, gdy uciekł mi autobus, nie frustruję się tak jak to było jeszcze parę tygodni wcześniej? To jest takie coś, czego nie da sie opisać słowami. To jeszcze nie jest żadna miłość. To już nie żadne zauroczenie. Więc co? Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć mi na ten pytania, bo każdy człowiek jest inny i każdy inaczej to odbiera. Ostatnimi czasy czuję się szczęśliwa jak nigdy przedtem. Chcę robić rzeczy, o których wcześniej nawet nie myślałam, chcę szukać swojej drogi, chcę znaleźć to, czego szukam. Nie zrażam sie niepowodzeniami. Dlaczego? Bo tak mało istotne rzeczy jak porażki przestały mieć dla mnie znaczenia. Liczy się dążenie do czegoś, liczy sie walka, liczą sie chęci i wiara w sukces. Spełnia sie wszystko, o czym marzymy, ale być może nie dokładnie w tej chwili i nie za 5 miesięcy. Może za rok, może za 5 lat, a może za 20 lat. Nikt tego nie wie, ale musimy wierzy w to, że wreszcie się uda. Skrzydeł dodała mi wiadomość, że dziewczyna, która tańczyła w Pechu, dostała bilet do Buenos Aires w programie "You can dance"! Niesamowite jest widzieć, jak ktoś, kogo znasz, osiąga tak wielki sukces! A dlaczego? Bo ona w to wierzyła. W poprzedniej edycji też startowała, ale nie dostała się. Dlaczego spróbowała jeszcze raz? Bo wierzyła w to, że w końcu ktoś doceni jej talent i pasję. Niesamowite jest to, ile może zdziałać silna wiara w sukces.
W ostatnich dniach moje samopoczucie spadło, bo światełko, które mi świeciło, przygasło. Czy ujrzę jeszcze blask w tunelu?